Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dania obiadowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dania obiadowe. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 czerwca 2014

                  Kapusta włoska na gęsto z gulaszem wołowym


   Cudownym daniem w kuchni węgierskiej jest  főzelék  - czyt. fyzelyjk  tak z grubsza można to wymawiać, a nie jest to nic  innego jak prawie wszystkie warzywa gotowane w niewielkiej ilości wody z dodatkiem zasmażki. To właśnie jest z grubsza, bo szczegóły to już w zależności o jakim warzywie jest mowa. Podaje się to w głębokim talerzu, bo ma konsystencję ciepłego budyniu , a na to trochę pachnącego gulaszu.  Małmazja!
 Danie zdrowe, szybkie i niezbyt drogie a bez gulaszu to wręcz tanie.
 Gulasz czyli pörkölt  ma swoje wymagania, ale niewielkie.

Szykując taki obiad dobrze jest zacząć właśnie od gulaszu, bo wymaga więcej czasu.
Zacznijmy od kupna . Jeśli chcemy dobry gulasz,  to   k o n i e c z n i e   z  pręgi  wołowej.  Moja dzisiejsza pręga jest dość duża, bo po prostu innej w sklepie nie było. Podam więc proporcje  "na dziś" i możecie sobie to wszystko podzielić. I tak mam problem, bo zawsze gotowałam  na  "oko", no ale wiadomo, blog zobowiązuje!:)
A jeśli w sklepie będą tylko duże pręgi to nic nie szkodzi, domownicy zjedzą każdą ilość,
 gwarantuję!

ok.1,30 pręgi wołowej pokrojonej w  większą kostkę
20 dkg cebuli pokrojonej w drobną kostkę
2 płaskie łyżeczki czerwonej słodkiej papryki - najlepiej oryginalnej węgierskiej ale o to trudno więc z czystym sumieniem polecam  firmę Kotányi. Musi być dobrej jakości, bo inaczej będzie gorzka i nijaka.
2 ząbki czosnku
50 ml oleju słonecznikowego lub rzepakowego   /z oliwek się nie nadaje/
1/2 papryki 1/2 pomidora - to w wersji letniej, jak nie ma to nie szkodzi.
1ostra papryczka według uznania

Na rozgrzany olej w płaskim  garnku wsypujemy cebulę, podsmażamy mieszając aż się zeszkli , dodajemy dodajemy  kawałki papryki i pomidora, chwilę smażymy i zdejmujemy z ognia. Dopiero jak olej przestanie wrzeć ok. 15-20 sek. wsypujemy paprykę w proszku. Szybko mieszamy i dodajemy pokrojone mięso. Znów szybko mieszamy, żeby nasz podkład nie przywierał do dna garnka, solimy, pieprzymy do smaku, wciskamy czosnek, przykrywamy pokrywką i na bardzo wolnym ogniu. Tak się pörköli czyli pyka w zależności od mięsa ok. 1,5 godziny. Wody nie powinno się dodawać, mięso i warzywa same dadzą sos.
A w międzyczasie robimy főzelék. Teraz w połowie lata warzywa są cudowne a kapusta włoska jesienią już nie będzie taka delikatna.  Zaczynamy:

1/2 kg  kapusty włoskiej pokrojonej w niezbyt cienkie paski
1,1 l  wody
2 średnie ziemniaki pokrojone w kostkę
5 ziaren ziela ang.
2 listki laurowe
1 ząbek czosnku
bek czosn
50 ml oleju
3  łyżki mąki
sól do smaku
garnek najlepiej dość płaski

Do gotującej  wody wrzucamy ziemniaki, kapustę, dodajemy ziele ang., listki laurowe i solimy. Prawdopodobnie kapusta nie będzie się mieściła, ale spokojnie, po chwili zmięknie i wszystko się zmieści. Gotować do miękkości na średnim ogniu.
Z oliwy i mąki robimy zasmażkę lekko zrumienioną /Marika mówiła "na różowo"/ i wlewamy do kapusty. Mieszamy aż będzie równomiernie rozprowadzona. I koniec.
W między czasie gulasz też już  "doszedł". Sprawdzamy smak, ja do   gotowania często wkładam całą papryczkę pepperoni  i potem kto chce to sobie wyciska ostry miąższ do talerza. Wegetarianie po prostu nie dodają gulszu. Smacznego!


sobota, 26 kwietnia 2014

Zapiekanka wegierska - Rakott krumpli

                


                                                Rakott  krumpli





Do tego ogórek kiszony lub papryka marynowana... Pycha!
To danie  bardzo nadaje się na "powielkanoc",  ale nie miałam czasu, aby spisać.
Nie szkodzi, po Wielkanocy też można ugotować jajka na twardo, no nie ?  :-)

Przepis, jak zwykle prosty i bardzo smaczny. Podane ilości są dobrane do mojego naczynia żaroodpornego o wymiarach  25 x 17 cm.  A więc, do  dzieła!

Składniki:

ok. 1,5  kg ziemniaków ugotowanych w mundurkach
2 szt. kiełbasy podwawelskiej lub podobnej
10 szt. jajek ugotowanych na twardo
2 małe śmietany
trochę oleju ( w oryginale smalec)
sól, pieprz, ew. vegeta

Ziemniaki i jajka obieramy i kroimy w plasterki, niezbyt cienkie. Kiełbasę też kroimy.
Dno naczynia lekko smarujemy olejem i po kolei układamy warstwę ziemniaków i warstwę jajek. Solimy, pieprzymy można też dodać trochę vegety. 
 Wiem, że niezdrowa, ale ja znalazłam w zdrowej żywności "vegetę"  bezglutenową. Mam nadzieje, że  choć trochę jest zdrowsza :-).

W całym domu cudnie pachnie :-)
Teraz kładziemy pokrojoną kiełbasę.
Skrapiamy lekko olejem i wlewamy jedną śmietanę. Na to idzie druga warstwa:
 ziemniaki, jajka, przyprawy,  kiełbasa, śmietana i trochę oleju. To trochę, to np. 1 łyżka. 
 Przykrywamy folią lub pokrywką.  Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 210 st.C  na ok. 1,5 godziny.
 I to by było na tyle :-). 
Jak po kuchni zacznie rozchodzić się smakowity zapach, to znak, już jest gotowe. Zawsze tak jest, ale na wszelki wypadek podaję czas.
Smacznego!


A ponieważ, to jest mój blog, to pokaże Wam jeszcze coś:


Przyjaciółki :-). Marta i Pesia

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

węgierska z u p a - r y b n a

                      

 

                                    czyli naprawdę słynna   Halaszlé



Piszę z dużej litery, bo na to zasługuje :-).

Oczywiście w różnych regionach kraju są różne wersje, ale w restauracjach nie spotkałam innej.
Najsmaczniejsze były wzdłuż zakola Dunaju  -  Visegrad, Esztergom.
Wzdłuż rzeki pełno było małych knajpek z paroma stolikami przykrytymi ceratą, z jednym skrzypkiem lub cymbalistą i cudownym aromatem świeżo ugotowanej zupy rybnej.
Zawsze świeża, na drugi dzień już nie jest taka dobra. Węgrzy jedzą obiad w samo południe, o 12.00. Tak było, jest i będzie, można się do tego przyzwyczaić :-).

Jak zwykle, najpierw zaopatrujemy się w bardzo dobre składniki.
Oryginalną paprykę w proszku, kostki rybne i co tam jeszcze kupuje w sklepiku węgierskim w Warszawie przy ul.Zwycięzców 13. Mają też wysyłkę: www.papryka-salami.pl   Można tam dostać wszystko: wina, wędliny i słoniny, ale salami nie polecam - to już nie to :-(.

Ten przepis polecam z bardzo czystym sumieniem. Po pierwsze gotowania tej zupy nauczył mnie mąż mojej przyjaciółki, zawodowy kucharz-Węgier oczywiście. A poza tym robię ją dość często. Właściwie ułatwia to mi układanie menu na przyjęcie gości, bo "zupa musi być" :-).
Ostatnio ( na Ryszarda) rozrobiłam na 12 osób, z czterech karpi. Nie zostało nic, resztki zabrali w słoikach :-).  W takich chwilach jestem przeszczęśliwa!
Zabawy trochę jest, ale jak mamy dobre przyprawy, to musi się udać! Zaczynamy!

Składniki:  dla 4-5 osób
1 karp ok. 1,5 kg z głową
1,5 łyżki czerwonej, słodkiej, mielonej papryki
2 spore cebule pokrojone w grube talarki
3 kostki zupy rybnej
paprykę czereśniową, może być suszona lub
pastę z ostrej papryki
4 ziela angielski
2 listki laurowe
sól, pieprz




Ucinamy głowę karpia. Należy też wyciąć tzw. "gorzki ząb", ale dokładnie nie wiem, gdzie jest. Na wszelki wypadek wycinam chrząstki na karku ryby.
Obcinamy wszystkie płetwy, dół brzucha i ściągamy skórę. Idzie to dość łatwo. Trzeba tylko najpierw ściąć płetwę  grzbietową, ogon, naciąć lekko skórę i palcami ją podważyć. Kurczę mam problem z wysłowieniem się :-).
Pozostała rybę kroimy na dzwonka, lekko solimy i wstawiamy do lodówki.

Wszystkie te "podroby"  (skóra, płetwy, głowa, jeśli jest, to ikra lub mleczko) zalewamy  ok. 2 litrami zimnej wody, może plus jedna szklanka i zagotowujemy. Zmniejszamy ogień, parę minut gotujemy i zbieramy szumowiny. Dopiero teraz dodajemy cebulę i wszystkie przyprawy.
 Uwaga! Nie solić zbyt  mocno, bo na koniec dodamy wcześniej posolone dzwonka.
Gotujemy tak na bardzo wolnym ogniu ok. 1,5 do 2 godzin. Jeśli dodamy suszoną papryczkę, to uważamy, żeby nie pękła.

Po tym czasie głowa będzie na pewno miękka, więc przelewamy zupę przez sito do innego garnka, a to, co zostało wsypujemy do jakiejś szerokiej misy i czekamy aż choć trochę wystygnie.
Teraz rękoma wyciągamy wszystkie większe ości , te całkiem małe zmiksują się.
Czyścimy głowę : skrzela, oczy do wyrzucenia. Ale zostawiamy wszystkie części jadalne. Przez nas :-).  To, co zostało miksujemy blenderem na papkę, którą dodajemy  do zupy.
Teraz dokładnie mieszamy, powinna powstać zawiesista zupa.  I jeszcze raz zagotowujemy. Do gotującej się zupy wkładamy odłożone dzwonka. Gotujemy ok.20 minut, nie więcej, bo ryba się rozpadnie. Sprawdzamy smak ( dzwonka były posolone) i ewentualnie dodajemy jeszcze soli, pieprzu, czy co kto chce.

Napięcie rośnie....

Chwila prawdy :-)
 Tylko ostrożnie z ostrą papryką. Najlepiej podać ją na osobnym talerzyku, żeby każdy doostrzył wg siebie. Z braku węgierskiego, puchatego chleba, podajemy z bagietką i zimnym białym winem. Wytrawnym oczywiście. I to tyle, powodzenia!

p.s.
 chyba nie jest źle, bo zwolennicy mojej zupy wracają :-)




poniedziałek, 17 marca 2014

"G a ł k i - s e r o w e"



                                                    czyli  -  túrógombóc


Tę potrawę podaje się, jako drugie danie, gdy np. na pierwsze była "mocna" zupa gulaszowa lub, jako deser. I to bardzo smaczny deser!
Jak zwykle u mnie -  składników niewiele :-).

0,5 kg białego sera
12 dkg kaszy manny
4 jajka
szczypta soli

Do polania:
podany na ładnej porcelanie może wjeżdżać przed oblicze szanownych gości

trochę masła i bułki tartej
śmietana
cukier puder
cynamon


Jak widzicie składniki zwykłe, a efekt będzie zdumiewający! Zaczynamy!

Ser przecisnąć przez praskę lub zemleć w maszynce do mięsa. Dodać kaszę manną, żółtka i szczyptę soli. Dobrze wymieszać. Białka ubić na sztywną pianę i delikatnie połączyć z masą serową.

 W książkach kucharskich podają, żeby do sera wbijać całe jajka, ale ja tak się nauczyłam, tak mi wychodzi i tak przekazuję dalej :-).

 

  Odstawić na pół godziny do lodówki.
W szerokim garnku zagotowujemy wodę, lekko solimy. I teraz mokrymi rękoma formujemy spore kulki  - ja używam  łyżkę do robienia gałek lodów.  "Gałkownicę", jak mówi nasza Basiunia. Jest szybciej i gałki są jednakowe.
I gotujemy te nasze gałki 15 minut na wolnym ogniu. Czas gotowania może się zmienić w zależności od wielkości gałek. Najlepiej wyjąć jedną i skosztować.

I to w zasadzie wszystko. Teraz trzeba tylko lekko zrumienić bułkę tartą na maśle ( w oryginale na smalcu), polać nią gałki, na to trochę śmietany, trochę cukru pudru i trochę cynamonu, według uznania. Same rozpływają się w ustach!  Smacznego!

Ten deser robi się bardzo szybko tak, że zachęcam do wypróbowania. Uda się nawet studentom :-).



A jeśli do tej samej masy serowej dodamy trochę pokrojonej w małe paseczki i podsmażonej szynki, posiekaną natkę selera lub pokrojony seler naciowy i ząbek czosnku, to mamy świetny dodatek do wszelkich mięsiw w sosie.











wtorek, 18 lutego 2014

paprykarz z ziemniaków

                                                   


                                                     czyli   krumpli  paprikás


Jest to takie wiejskie,  niezbyt wykwintne danie, ale całkiem smaczne. Powiem więcej - bardzo smaczne! A przy tym ma jedną wielką zaletę, a mianowicie składników  potrzeba niewiele. Szczególnie ważne, jak nie można wyjść z domu  (bo np. fachowcy z TPSA mieli być rano, a przyszli wieczorem).
Składniki są takie, że prawie w każdym domu  zawsze są. Do ilości zbytnio się nie przywiązujcie, Tak "Pi" razy oko.
No to zapraszam!

Składniki:

1,5 kg ziemniaków obranych i pokrojonych w ćwiartki
1 duża cebula pokrojona w kostkę
30 dkg kiełbasy np. podwawelskiej  (ja dzisiaj dodałam "Berlinki", bo tylko takie miałam)
3 łyżki oleju
1 łyżka słodkiej papryki czerwonej (dobrej jakości np. "Kotanyi")
2 listki laurowe
parę ziarenek ziela angielskiego
pieprz , sól do smaku

Kluski:

1 jajko
4 łyżki mąki
szczypta soli i trochę wody


W rondlu o szerokim dnie rozgrzewamy olej, dodajemy cebulę i podsmażamy na szklisto. Teraz można dodać kawałek świeżej papryki i pomidora, ale tylko latem i niekoniecznie.

Takiego dania nie dostaniecie w żadnej csardzie
Odstawiamy, aby olej  nie był wrzący, bo papryka zbrązowieje i będzie gorzka. Wystarcz odczekać  15-20 sekund i teraz dodajemy paprykę w proszku, szybko mieszamy z cebulą i dodajemy ziemniaki. Znów szybko mieszamy, dodajemy sól i pieprz i gotujemy na średnim ogniu. Ziemniaki powinny puścić trochę soku. Gotujemy tak pod przykryciem ok. 5 minut,  dodajemy pokrojoną kiełbasę ( można opuścić i wtedy będzie danie wegetariańskie). Teraz zalewamy wszystko wodą tak, aby przykryła ziemniaki na ok. 3 cm.  I gotujemy ok 20 minut, aż ziemniaki będą miękkie. 
W tak zwanym międzyczasie przygotowujemy ciasto  i, jak już ziemniaki będą miękkie, łyżką wkładamy kluski. Gotujemy jeszcze parę minut i gotowe.

Smacznego!!!







sobota, 15 lutego 2014

K r ó l i k

                                            Ten królik  jest tym razem po  rzymsku  :-)




Bardzo polecam ten obiad, bo jest przygotowany wg diety Montignaca i polecany w fazie I., czyli  jest  bardzo mało kaloryczny.
A o królika teraz naprawdę nie jest trudno, wszystkie inne składniki też ogólnie dostępne.
Przed   "wjazdem" do piekarnika
Do przygotowania królika potrzebujemy tzw. garnek rzymski, czyli gliniany garnek nieszkliwiony. ( Jeśli jest szkliwiony , to nie trzeba wstawiać do wody przed pieczeniem).

No więc , garnek gliniany z pokrywką wstawiamy na 20 minut do zimnej wody.
W międzyczasie przygotowujemy składniki:

-  królik podzielony na porcje  - ja wzięłam 1/2  królika, a i tak wystarczy 
   nam na dwa dni ( 4 porcje)   
- 2 ząbki czosnku drobno posiekane  
- 12 szalotek obranych i jeśli są duże to przekrojone    ( może być cebula  
   pokrojona w ćwiartki)
- 3 łodygi selera naciowego obrane i pokrojone w kawałki
- czerwono papryka pokrojona w duże kawałki
- 4 pomidory pokrojone w ćwiartki
- 2 listki laurowe
- zioła: parę łodyżek tymianku, rozmarynu i zielonej pietruszki
- musztarda
- sól, pieprz

- soczewica zielona lub brązowa

Królika oprószamy solą i pieprzem i odstawiamy.

Po 20 minutach wyciągamy garnek z wody, na dno układamy czosnek, szalotki i resztę warzyw na przemian z ziołami. Na tym układamy kawałki królika i dokładnie przykrywamy garnek pokrywką. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 150st.C i pieczemy 2,5 godziny. Trzeba tyle, żeby był miękki.

W tak zwanym międzyczasie przygotowujemy soczewicę.
Do małego rondelka wlewamy ok. 1 łyżeczkę oliwy i jak się rozgrzeje, to wsypujemy umytą soczewicę (np. duży kubek). Podsmażamy trochę i podlewamy wodą tak, aby soczewica była przykryta 1 cm wody. Solimy, przykrywamy pokrywką,  doprowadzamy do wrzenia i dajemy na minimalny ogień, żeby ledwo pykało. Oczywiście robimy  to ok. 1 godziny przed końcem pieczenia królika, żeby się zgrało w czasie :-)
Świetnie pasowały  gruszki w occie
Po upieczeniu można ułożyć królika na półmisku, usunąć przyprawy i wymieszać duszone warzywa i  z musztardą (ja tego nie zrobiłam, bo zapomniałam i też było wyśmienite). Można jeszcze posolić, popieprzyć i posypać natką pietruszki.

Przydały się zrobione jesienią gruszki w occie. Przepis podałam :-).

S m a c z n e g o !!!

wtorek, 26 listopada 2013

F a s o l k a

                                       prawie po bretońsku, bo bez mięsa :-)




Fasolkę po bretońsku prawie każdy lubi, ale nie każdy lubi mięso.  Z różnych względów. Jedni nie chcą jeść nikogo , kto ma oczy   inni ,  bo źle się czują po zjedzeniu mięsa.  I takich jest coraz więcej, ja również się do nich zaliczam. Czasami mam ochotę na jakieś kotlety czy gulasz i wtedy nie żałuję fatygi, żeby pojechać na targ do Piaseczna i kupić trochę dobrego mięsa bezpośrednio "od chłopa".  A różnica w smaku jest, naprawdę.
Przepis na tę fasolkę wegetariańską znalazłam na portalu www.kuchnia-kuchnia.pl.  Są tam  fajne przepisy. Polecam!

A teraz przepis.
Składniki:

1,5  szklanki białej fasoli
1 opakowanie boczniaków lub innych grzybów  (jeśli ktoś nie lubi grzybów, to można opuścić)
10 śliwek suszonych wędzonych (prawie wszystkie takie są)
2 cm świeżego imbiru
0,5 szklanki przecieru pomidorowego
1 łyżeczka kminku mielonego
0,5 łyżeczki cynamonu
0,5 łyżeczki przyprawy 5 smaków
1,5 łyżeczki soli
1 łyżka sosu sojowego
4 szklanki wody
4 łyżki oleju lub 1 masła sklarowanego

Fasolę namaczamy na noc, następnego dnia zlewamy wodę (fasola nie będzie powodowała wzdęć).
Zalewamy fasolę  4 szklankami wody (1 litr) i gotujemy do miękkości czyli ok. 40-50 minut.
W tym czasie kroimy grzyby w paski  i podsmażamy na tłuszczu, dodajemy również w paski pokrojone śliwki i posiekany imbir. Smażymy wszystko parę minut np. 5 i dodajemy do garnka z fasolą. Teraz dodajemy cynamon, kminek, i przyprawę 5 smaków.
 Gdy fasola już całkiem zmięknie dodajemy 0,5 szklanki przecieru pomidorowego sól i sos sojowy. Ilość przecieru jest oczywiście orientacyjna, można dodać trochę mniej lub więcej, jak kto lubi. wszystko razem gotujemy jeszcze 5 minut i to wszystko. Podajemy z kaszą gryczaną, ryżem lub pieczywem. Smacznego!

sobota, 26 października 2013

B a k ł a ż a n y

                                                                                      czyli padlizsán



Na targu w Piasecznie

Jednym z bardziej lubianych przeze mnie warzyw są bakłażany. Pierwszy raz spotkałam się z nimi oczywiście na Węgrzech, a tam, jak już pisałam: "ryby, grzyby itp." robi się je podobnie, jak  wiele innych warzyw, bakłażany też.
Krótko  mówiąc robi się je , jak leczo, tylko zamiast papryki dodaje się bakłażany.  Potem można oczywiście eksperymentować i robić różne wariacje na temat. Ale  najpierw proponuję sposób bardzo sprawdzony,  robię je tak raz w tygodniu, bo to danie bardzo smaczne i jak zwykle u mnie bardzo proste i szybkie.

No to zaczynamy:
Warzywa kroimy na dość duże kawałki

2 bakłażany
1 duża cebula
2 średnie pomidory
2-3 ząbki czosnku
6 łyżek oleju
pieprz, sól
papryka w proszku (ew.ostra)
ostra papryka lub czerwona czubryca


Bakłażany myjemy, odcinamy końcówki, przekrajamy wzdłuż, połówki też w wzdłuż i kroimy w takie dość grube ćwierć plasterki. Pomidory sparzamy (niekoniecznie, ale lepiej)  kroimy w ósemki. Cebulę też kroimy. Ja kroję w piórka, ale jak kto chce. Do gotowania najlepsza będzie głęboka patelnia, albo jakiś inny rondel o szerokim dnie.
Na rozgrzany olej wrzucamy cebulę, jak się zeszkli dodajemy pokrojonego bakłażana i pomidory. Solimy, pieprzymy, dodajemy przeciśnięty czosnek słodką paprykę w proszku i jeśli ktoś lubi to dodajemy ostrą paprykę lub czerwoną czubrycę.
 Warzywa dusimy na dość dużym ogniu, nie przykrywamy. Jeśli trzeba to dodajemy trochę oleju.
Smacznego!

Takie smażenie-duszenie trwa ok.10-15 minut, nie wolno zrobić z tego papki.  I to wszystko. Jest to danie bardzo smaczne na ciepło i na zimno. Na ciepło można podawać z ryżem na sypko. Można też dodać kiełbasę, ale po co ?:-)

środa, 16 października 2013

Z u p a - g u l a s z o w a

                                                                          czyli    gulyásleves

Nie da się ukryć, że jesień przyszła. Dzisiaj jest szaro i ponuro, ale parę dni temu było dość ciepło i słonecznie. I właśnie taki dzień wykorzystaliśmy na wypróbowanie grzałki gazowej pod kociołek, taki do gotowania np. zupy gulaszowej, ale nie tylko. Takie gotowanie może być doskonałą zabawą dla wszystkich uczestników spotkania.  Jedni kroją mięso, drudzy cebulę a jeszcze inni przygotowują ciasto na kluski. No i cały czas trzeba to wszystko mieszać, kosztować, dosypywać przypraw no... zabawa na całego!  Taka potrawa nie zawsze wychodzi tak samo, bo różnie się czasem sypnie :-). Nasza wyszła wyśmienicie!

Martusia przy pracy
Składniki:

1 kg pręgi wołowej  (może być inny kawałek lub wieprzowina, ale wierzcie mi-
                              pręga jest najlepsza)
2 dość duże cebule
1 łyżka stołowa czerwonej papryki w proszku
10 dkg boczku wędzonego (niekoniecznie)pokrojonego w kostkę
1 papryka
1/2 pomidora lub 1 mały
2 ząbki czosnku
pieprz, sól
4 łyżki oleju np. kujawskiego
3 jajka
4-5 łyżek mąki
4 ziemniaki

Zaczynamy od przygotowania bazy z leczo.
Tym razem zaczynamy od podsmażenia  boczku, jeśli trzeba dodajemy trochę oleju, następnie dodajemy drobno pokrojoną cebulę,  paprykę i pomidor - to jest  baza leczo. Jak już to się zeszkli i powstanie piękny zapach, to odsuwamy garnek z ognia do ostygnięcia tłuszczu i dodajemy sporo dobrej papryki w proszku. Szybko mieszamy i dodajemy pokrojoną w kostkę pręgę.  Znów szybko  mieszamy, dodajemy pieprz, sól, przeciśnięty czosnek i ew. pastę gulaszową. Przykrywamy i dusimy na bardzo wolnym ogniu długo, bardzo długo ok.1 godzinę.
  Jak mięso będzie prawie miękkie dolewamy ok. 3,5 litra wody, zagotowujemy i  wrzucamy pokrojone w kostkę ziemniaki i znów gotujemy dość długo, aż mięso będzie całkiem miękkie.
 Oczywiści cały czas kosztujemy i dosmaczamy. U nas Martusia i Basia dorzuciły jeszcze świeże zioła- oregano, rozmaryn, majeranek, tymianek i lubczyk- wszystko, co znalazły w mojej donicy ziołowej.
 W międzyczasie mieszamy mąkę, jajka i szczyptę soli i tak powstałe ciasto łyżką kładziemy do gotującej się zupy.
 Zupa gulaszowa powinna być ostra, ale nie każdy to lubi, więc proponuję zrobić to po węgiersku, czyli ostrą paprykę dodać do własnego talerza :-).



Kluski są solidne, takie wyszły :-)

To właśnie jest pasta gulaszowa



Marcia cały czas mieszała



 
 
 
 
 
 


wtorek, 8 października 2013

W ą t r ó b k a

                                                        czyli       májpörkölt






Każdy wtorek i w każdy piątek, to w Piasecznie jest dzień targowy. Teraz to już się przyzwyczaiłam, ale kiedy pierwszy raz tam byłam, to czułam się, jak w książkach Bashevisa-Singera. Już nie pamiętam, w której książce opisywał targ (w Lublinie, w Biłgoraju?), ale ten w Piasecznie był prawie taki sam. Przynajmniej z atmosfery. Przekupki z białym serem,  śmietaną,mlekiem w butelkach po wodzie mineralnej.  Każda wszystko zachwala i zaprasza do siebie. Oprócz tego jest tam taka hala mięsna. Niezbyt wykwintna, cała wyłożona starymi kafelkami, po obu stronach stoją takie lady-boksy, gdzie chłopi sprzedają mięso z własnego uboju.  Jak już wspominałam, nie jest tam zbyt wykwintnie, natomiast nawet w największy upał zapach jest normalny.

No i właśnie byłam dzisiaj na tym targu, bo dzisiaj wtorek, weszłam do  hali mięsnej po boczek wędzony do fasolki (przepis podałam wcześniej) i zobaczyłam śliczny kawałek wątróbki. Leżał sobie taki ostatni i błyszczący... No i kupiłam.
Jak już wspominałam Węgrzy prawie wszystko robią podobnie. Cała tajemnica polega na tzw. bazie leczo (lecsóbázis). Mówiłam, że grzyby, ryby itd. Wątróbka również.  Naprawdę smaczne danie wyszło. I jak zwykle robi się bardzo szybko a składników też niewiele :-).  No to zaczynamy!

Składniki:

1 kg wątróbki cienko pokrojonej
1 duża cebula
100 gr oleju
2 łyżeczki czerwonej, słodkiej papryki (np. firmy Kotanyi)
pieprz, sól


Drobno pokrojoną cebulę smażymy na szklisto, odstawiamy z ognia, aby ostudzić olej / w przeciwnym razie papryka będzie gorzka i brązowa/ i dodajemy paprykę w proszku. Mieszamy i dodajemy wątróbkę. Znów szybko mieszamy, dodajemy pieprz  i podsmażamy na dużym ogniu parę minut. Oleju daje się dość dużo, trochę na wyczucie. Przykryć rondel i dusić ok.5-8 minut. Solimy bezpośrednio przed podaniem. Do tego pasuje pure ziemniaczane i "coś kwaśnego". Na zdjęciu jest oryginalna papryka jabłkowa nadziewana kapustą w occie. Ale nasza surówka z kiszonej kapusty jest chyba lepsza :-). Powodzenia i smacznego!

poniedziałek, 30 września 2013

K a c z k a

                                                                   czyli     kacsasült





Jak zwykle w moim przypadku, przepis ten jest bardzo prosty, no i jak najbardziej węgierski.
Tak wygląda przed upieczeniem, po upieczeniu nie zdążyłam
zrobić zdjęcia :-)

 
Składników jest niezmiernie mało, bo:

- kaczka lub kacze udka
- sól
- majeranek
- 4 małe jabłka / niekoniecznie/


Kaczkę lub udka posolić i obficie posypać majerankiem najlepiej na noc, ale wystarczy na 1 godzinę. Jeśli mamy całą kaczkę, to dodajemy sporo majeranku także do środka. Do brytwanki wlewamy 3/4 szklanki wody,  układamy jabłka / jeśli duże, to przekrojone/,przykrywamy folią aluminiową i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 220 st.C na dokładnie 2 godziny. Następnie ściągamy folię, nastawiamy na  230 st.C na ok. 15 minut, żeby się skórka zrumieniła. I to wszystko. Podajemy z kluskami, kaszą - to już bardziej po polsku- i zasmażaną czerwoną kapustą  /następny przepis/.  Smacznego!

czwartek, 12 września 2013

Dzisiaj wybrałam się  z Peśką na spacer do lasu i wręcz potykałam się o grzyby.  Wyglądały jak rydze, ale szybko mnie uświadomiono, że jestem w mylnym błędzie -:).  A miałam całą reklamówkę! Na pocieszenie znalazłam też parę prawdziwków. Właściwie to nie mylę się tylko co do prawdziwków i co do kurek. I tego się trzymam.
A tak wracając do kuchni węgierskiej, to grzyby robi się tak samo jak gulasz. Wszystko robi się tak samo: ryby, grzyby i nawet flaki. I wszystko jest smaczne.

Tak dla przypomnienia:

4 łyżki oleju
ok. 1 kg grzybów
1 duża cebula 
1 łyżeczka słodkiej, czerwonej  papryki w proszku
1 pęczek zielonej pietruszki
sól, pieprz do smaku

Na podgrzany olej wrzucamy drobną pokrojoną cebulę. Jak się zeszkli odciągamy garnek z ognia i czekamy aż olej przestanie wrzeć.   Dopiero teraz dodajemy paprykę w proszku. To jest bardzo ważne, w przeciwnym razie papryka będzie gorzka i brzydko brązowa. Szybko mieszamy i dodajemy umyte i pokrojone grzyby. Znów szybko mieszamy, dodajemy pieprz, sól i zieloną pietruszkę.
Tak dusimy  na dość wolnym ogniu ok. 25 minut. Jak ktoś chce, to dodaje ostrej papryki, ale nie koniecznie. Węgrzy też nie wszyscy jedzą ostro -:). I to wszystko. Smacznego!


poniedziałek, 9 września 2013

P a p r y k a - f a s z e r o w a n a

                      czyli    -    töltött    paprika




serwujemy w głębokim talerzu, sosu ma być dużo...
To następne danie,  które   koniecznie  należy  t e r a z   wypróbować!
Koniec lata to sezon na paprykę, a najlepiej do faszerowania nadaje się ta kremowa. No i teraz są doskonałe świeże pomidory na sos ( można też użyć pomidorów z puszki lub przecier, ale ze świeżymi to jest to). W Polsce robi się to danie w zasadzie poprawnie, ale dla tych co będą robić je po raz pierwszy podaję proporcje.

Składniki:

0,5 kg mięsa mielonego /najlepiej wieprzowego, ale może być inne/
7-10 papryk
1,5 kg świeżych pomidorów / puszka lub przecier/
1 duża cebula pokrojona w drobną kostkę
10 dkg tłuszczu / w zasadzie smalec, ale ja używam olej/ "setka" oleju
3 łyżki mąki z "górką"
3 łyżki cukru
1 jajko
5 łyżek ryżu
sól,pieprz, majeranek
1 ząbek czosnku
trochę zielonej pietruszki np. pól pęczka

Nie przestraszcie się tą ilością składników. Farsz to nic innego jak mielone z ryżem  -:).

No to zaczynamy:

papryki myjemy, wycinamy i wyciągamy "środki".  W tak zwanym międzyczasie gotujemy ryż na półmiękko i odstawiamy do wystygnięcia, żeby nie parzyło:).
Mięso wkładamy do miski, dodajemy połowę cebuli lekko podsmażoną na połowie oleju, ryż, zieloną pietruszkę, jajko, przeciśnięty czosnek. Doprawiamy solą, pieprzem i majerankiem. Dobrze wyrabiamy tak, jak mielone. I tak powstałym farszem wypełniamy papryki. Układamy w garnku o szerokim dnie i zalewamy przygotowanym wcześniej sosem z pomidorów.

Sos pomidorowy robimy z pozostałych składników. 
Prawidłowo powinno się sparzyć pomidory i obrać ze skórki, ale ja przeważnie tylko kroję na pół wykrawam  zdrewniałe środki i miksuję.

Z drugiej połowy oleju i mąki robimy zasmażkę z drugą połową cebuli dodajemy  do zmiksowanych pomidorów, lekko zagotowujemy i doprawiamy solą i cukrem. Ma być wyraźnie słodkawy smak, w razie potrzeby dajemy więcej cukru i tym to sosem zalewamy nasze papryki.  Po zagotowaniu redukujemy  "ogień"  i gotujemy do miękkości.
Podawać z ziemniakami lub chlebem, co kto woli.
No cóż, jest to pyszne. Smacznego!


p.s. jak farszu zostanie, to formujemy gałki i układamy obok papryk.
 
 


niedziela, 25 sierpnia 2013

L e c z o (lecsó)

                          

                                                    tym  razem  z  jajkami





Leczo zagościło w polskiej kuchni na dobre i to w rożnych wersjach. Nigdzie jednak nie spotkałam się z przepisem na leczo z jajkami  chociaż  w domach węgierskich ta wersja spotykana jest bardzo często.  Jest to świetna propozycja dla wegetarian jeśli opuszczą kiełbasę.

 Pamiętajcie, że pomidorów nie może być za dużo !  Wtedy zrobi się papryka w pomidorach a nie oto przecież chodzi!

I jeszcze jedno - jeżeli to leczo nie będzie zjedzone natychmiast, to proponuję nie wbijać jajek.  Wtedy można odłożyć małą porcję na patelnię z odrobiną oleju, podgrzać i wbić jajka. Smażone odgrzewane jajka nie są najlepsze -:)

Do dzisiejszego dania zużyłam:

5 papryk  ew. 1 papryczka chili
2 średnie pomidory  -  dobrze jest sparzyć i obrać ze skórki
2 duże cebule
20 dkg kiełbasy (podwawelskiej)
1/2 łyżeczki papryki w proszku
4 łyżki oleju
sól,pieprz
po 2 jajka na osobę


Cebulę smażymy na oleju na szklisto, dodajemy pokrojoną paprykę ( niezbyt drobno)  pokrojoną kiełbasę i pomidory.  Solimy, pieprzymy do smaku, trochę papryki w proszku ew. dodajemy pasty paprykowe, ostrą paprykę.

Smażymy bez przykrycia!!!!  na dość dużym ogniu często mieszając.
W razie potrzeby można dodać trochę oleju. I na koniec wbijamy jajka i delikatnie mieszamy aż białka się zetną.  Podawać z białym pieczywem i schłodzonym białym winem.  Najlepiej węgierskim :).
   
 I to wszystko. Smacznego  !      


 
                                   A to moja psiapsiółka Peśka :)

piątek, 2 sierpnia 2013

Főzelék

                  Kapusta włoska na gęsto z gulaszem wołowym


   Cudownym daniem w kuchni węgierskiej jest  főzelék  - czyt. fyzelyjk  tak z grubsza można to wymawiać, a nie jest to nic  innego jak prawie wszystkie warzywa gotowane w niewielkiej ilości wody z dodatkiem zasmażki. To właśnie jest z grubsza, bo szczegóły to już w zależności o jakim warzywie jest mowa. Podaje się to w głębokim talerzu, bo ma konsystencję ciepłego budyniu , a na to trochę pachnącego gulaszu.  Małmazja!
 Danie zdrowe, szybkie i niezbyt drogie a bez gulaszu to wręcz tanie.
 Gulasz czyli pörkölt  ma swoje wymagania, ale niewielkie.

Szykując taki obiad dobrze jest zacząć właśnie od gulaszu, bo wymaga więcej czasu.
Zacznijmy od kupna . Jeśli chcemy dobry gulasz,  to   k o n i e c z n i e   z  pręgi  wołowej.  Moja dzisiejsza pręga jest dość duża, bo po prostu innej w sklepie nie było. Podam więc proporcje  "na dziś" i możecie sobie to wszystko podzielić. I tak mam problem, bo zawsze gotowałam  na  "oko", no ale wiadomo, blog zobowiązuje!:)
A jeśli w sklepie będą tylko duże pręgi to nic nie szkodzi, domownicy zjedzą każdą ilość,
 gwarantuję!

ok.1,30 pręgi wołowej pokrojonej w  większą kostkę
20 dkg cebuli pokrojonej w drobną kostkę
2 płaskie łyżeczki czerwonej słodkiej papryki - najlepiej oryginalnej węgierskiej ale o to trudno więc z czystym sumieniem polecam  firmę Kotányi. Musi być dobrej jakości, bo inaczej będzie gorzka i nijaka.
2 ząbki czosnku
50 ml oleju słonecznikowego lub rzepakowego   /z oliwek się nie nadaje/
1/2 papryki 1/2 pomidora - to w wersji letniej, jak nie ma to nie szkodzi.
1ostra papryczka według uznania

Na rozgrzany olej w płaskim  garnku wsypujemy cebulę, podsmażamy mieszając aż się zeszkli , dodajemy dodajemy  kawałki papryki i pomidora, chwilę smażymy i zdejmujemy z ognia. Dopiero jak olej przestanie wrzeć ok. 15-20 sek. wsypujemy paprykę w proszku. Szybko mieszamy i dodajemy pokrojone mięso. Znów szybko mieszamy, żeby nasz podkład nie przywierał do dna garnka, solimy, pieprzymy do smaku, wciskamy czosnek, przykrywamy pokrywką i na bardzo wolnym ogniu. Tak się pörköli czyli pyka w zależności od mięsa ok. 1,5 godziny. Wody nie powinno się dodawać, mięso i warzywa same dadzą sos.
A w międzyczasie robimy főzelék. Teraz w połowie lata warzywa są cudowne a kapusta włoska jesienią już nie będzie taka delikatna.  Zaczynamy:

1/2 kg  kapusty włoskiej pokrojonej w niezbyt cienkie paski
1,1 l  wody
2 średnie ziemniaki pokrojone w kostkę
5 ziaren ziela ang.
2 listki laurowe
1 ząbek czosnku
50 ml oleju
3  łyżki mąki
sól do smaku
garnek najlepiej dość płaski

Do gotującej  wody wrzucamy ziemniaki, kapustę, dodajemy ziele ang., listki laurowe i solimy. Prawdopodobnie kapusta nie będzie się mieściła, ale spokojnie, po chwili zmięknie i wszystko się zmieści. Gotować do miękkości na średnim ogniu.
Z oliwy i mąki robimy zasmażkę lekko zrumienioną /Marika mówiła "na różowo"/ i wlewamy do kapusty. Mieszamy aż będzie równomiernie rozprowadzona. I koniec.

W między czasie gulasz też już  "doszedł". Sprawdzamy smak, ja do   gotowania często wkładam całą papryczkę pepperoni  i potem kto chce to sobie wyciska ostry miąższ do talerza. Wegetarianie po prostu nie dodają gulaszu. Smacznego!


środa, 31 lipca 2013

Baaardzo lekki obiad

                        Warzywa zapiekane z makaronem


W tym roku lato mamy jak się patrzy a co za tym idzie nikt nie ma ochoty stać przy kuchni. Do tego jest to danie prawie bez kalorii, a o to chodzi no nie?



Do tego dania zużyłam: 

2 średnie cukinie
2 cebule cukrowe /b.lubię/
2 pomidory sparzone i obrane
1/2 papryki z każdego koloru
2 łyżki oliwy z oliwek
ew. 2-3 ząbki czosnku,
sól, pieprz

Akurat tak miałam, oczywiście może być jeden kolor papryki,

i zioła z mojej wielgachnej donicy, czyli:

oregano, rozmaryn, tymianek no i kolendrę, którą ostatnio bardzo polubiłam.

Jak widzicie do zapiekania mam b. pięknego ceramicznego bażanta,którego nabyłam w drodze kupna kiedyś nad Balatonem. Fajny, nie?

A więc dno takiego garnka lub brytwanki smarujemy 1 łyżką oliwy i układamy warstwami: cukinię, paprykę, cebulę, posypujemy ziołami,solą i pieprzem do smaku.  Na wierzch polewamy drugą łyżkę oliwy i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 200 st.C przez ok. 1 godzinę. Z oliwy można całkiem zrezygnować to już w ogóle będzie light. Na ogół podaję z makaronem 
pełnoziarnistym i  posypuję parmezanem.  Smacznego!





poniedziałek, 29 lipca 2013


        A więc zaczynam od tytułowego lecsó




to bardzo szybkie, proste i bardzo smaczne danie, właściwie nie znam nikogo komu by nie smakowało. Na początek mała ilość na spróbowanie.


Składniki:     1/2kg     papryki - żółtej tej , która jest tylko latem 
                  1 papryka chili
                  1 spora cebula - najlepiej cukrowa
    
                           2 średnie pomidory - dobrze jest sparzyć i obrać ze skórki
                           15 dkg kiełbasy np. podwawelskiej /śląskiej itp./
                  3-4 jajka  niekoniecznie
                  50ml oleju słonecznikowego lub kujawskiego
                  pieprz, sól do smaku
i jeśli ktoś ma, to pasta z papryki Piros  Arany  lub  inna pikantna pikantna



Umytą paprykę  kroimy na dość duże kawałki, cebulę w piorka też niezbyt cienkie, pomidory w np. ósemki


do rondla lub głębokiej patelni wlewamy olej, podgrzewamy dodajemy cebulę, po zeszkleniu dodajemy paprykę, jeśli ktoś lubi b. ostro to pokrojoną papryczkę chili, kiełbasę i pomidory. Solimy,pieprzymy  do smaku ew. dodajemy pasty z papryki i wszystko to dusimy na dużym ogniu często mieszając. NIE PRZYKRYWAĆ!!! Nadmiar wody ma wyparować. Kiedy paryka zrobi szklista, miękka ale jędrna tj. ok.10-15 min. Z oleju i soku z warzyw powinien utworzyć się pyszny sos, w razie potrzeby można dodać więcej oleju wbić jajka idelikatnie wymieszać.  That's all, jak mówi Meryl Streep w "Diabeł ubiera się u Prady" :).